Sport

2009-11-12 21:49:54

Nie łyknęli Piasta

- Takie porażki bolą, mamy przewagę, trafiamy w słupki, poprzeczki i znowu schodzimy z boiska bez punktów - oceniał zdenerwowany trener Czarnych Sebastian Sobczak. Wicelider ze Żmigrodu po mistrzowsku wypunktował gospodarzy
Nie łyknęli Piasta

Wychowanek MKS Oława Dawid Lipiński (z lewej) był najbliżej zdobycia gola dla Czarnych

Od pierwszego gwizdka sędziego miejscowi ruszyli do ataku. W 5 minucie Damianowi Kotlińskiemu zabrakło centymetrów, by wpakować piłkę do siatki. W 8 minucie czujność Pilarskiego sprawdził Waldemar Żelasko. W 10 minucie Krzysztof Telatyński uprzedził defensywę gości i przelobował ratującego sytuację Pawła Pilarskiego. Kiedy wszyscy na stadionie już widzieli gola, piłka odbiła się od poprzeczki i wyszła w pole. Najbardziej zaskoczony był sam strzelec, który będąc pewnym skutecznego trafienia, podbiegł do kibiców fetować bramkę. Żmigrodzianie mieli szczęście także w następnej sytuacji, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu wolnego słupek uratował ich od straty gola.

Goście odpowiedzieli akcją Sebastiana Zagórskiego, ale i tym razem poprzeczka uratowała gospodarzy. W 20 minucie Piast wykonywał rzut wolny. Sylwester Kłos dośrodkował na pole karne, piłka minęła kilku graczy, skozłowała przed zdezorientowanym Przemysławem Ogorzelskim i wpadła do siatki.
Podopieczni Sebastiana Sobczaka rzucili się do odrabiania strat. Najlepszą okazję zmarnował w 40 minucie Dawid Lipiński. Napastnik Czarnych wywalczył piłkę, minął dwóch rywali, ale przegrał pojedynek sam na sam z Pilarskim.
- Dalej chłopaki, jeszcze nic straconego! - mobilizował kolegów w szatni Paweł Lis. Druga połowa rozpoczęła się od kolejnych ataków Czarnych. W 50 minucie uderzył z rzutu wolnego Mateusz Kasprzycki. Pilarski wybił piłkę przed siebie, dopadł do niej Lipiński, ale z kilku metrów posłał nad poprzeczkę.
Piast niczym przyczajony bokser czekał na kontrę i wyprowadził decydujący cios w 60 minucie. Grzegorz Paryna obsłużył Roberta Kaźmierczaka idealnym podaniem, który w sytuacji sam na sam z Ogorzelskim podwyższył na 2:0. Jelczanie rzucili się do ataku, ale nie potrafili przełamać dobrze zorganizowanej defensywy przyjezdnych. W 75 minucie Pilarski wyłapał strzał Kasprzyckiego z rzutu wolnego, a w 80 minucie główka Telatyńskiego przeleciała tuż nad poprzeczką.
- Co można powiedzieć po takim meczu? - pytał retorycznie trener Sobczak. - Prowadzimy grę, mamy sytuacje, absolutnie nie jesteśmy gorsi od rywala. Ten cztery razy strzela na naszą bramkę i zdobywa dwa gole. Trzeba się teraz szybko podnieść i szukać punktów w następnych spotkaniach.
- Ręce opadają, w ilu spotkaniach można mieć takiego pecha? - mówili po meczu jelczańscy piłkarze.
 
Czarni Jelcz-Laskowice - Piast Żmigród 0:2
 
0:1 - Sylwester Kłos (20)
0:2 - Robert Kaźmierczak (60)
 
Jelcz-Laskowice. Widzów około 300. Sędziował: Michał Hnatkiewicz jako główny oraz Krzysztof Balcerzak i Sebastian Trela - asystenci liniowi.
 
Żółte kartki: Dawid Lipiński oraz Sebastian Zagórski.
 
Czarni: Ogorzelski - Zakliński, Żelasko, Pisarski, Kiełbasa - Kasprzycki, Lis, Domino, Telatyński - Lipiński, Kotliński.
 
Piast: Pilarski - Pogoda, Wachowicz, Łuszcz, Hliwa - S. Zagórski (90 Kaniewski), Sawicki, Paryna (73 Tabak), Kłos (58 Lewak) - Zieliński (81 K. Zagórski), Kaźmierczak.
 
Łukasz Dudkowski
 
Fot.: Piotr Walęciak
 
 
Ocena 3/5 (60%) (2 głosów)
Reklama

Komentarze


Informujemy, że komentarze są własnością ich twórców. Redakcja zastrzega sobie prawo do ingerowania lub całkowitego ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem artykułu, zasadami współżycia społecznego, a także wówczas, gdy będą naruszały normy prawne i obyczajowe.
  1. Brak komentarzy.

Dodaj komentarz:


* - pola obowiązkowe