Kultura

2011-02-28 10:52:18

Wprost o Mykietynie

Ubiegłotygodniowe wydanie tygodnika "Wprost" przynosi ciekawy artykuł o Pawle Mykietynie, którego karierę śledzimy od lat. Oto obszerne fragmenty tekstu o znanym oławianinie:
Wprost o Mykietynie

Przeczytaliśmy u innych


Dwa tygodnie temu był w grupie ludzi kultury odznaczonych przez prezydenta Komorowskiego, w przyszłym tygodniu ru­sza XIV Forum Lutosławskiego: od Ravela do Mykietyna w Filharmonii Narodowej, gdzie jest kompozytorem sezonu. Przed nim w lipcu wielki koncert otwierający polską prezydencję w UE, we wrześniu premiera utworu napisanego z okazji Roku Czesła­wa Miłosza, w październiku nowy spektakl Krzysztofa Warlikowskiego we Francji. Paweł Mykietyn przyjmuje sukcesy ze spokojem.

- Mam duży dystans do rzeczywi­stości, czuję się trochę freakiem - deklaruje. - Może dlatego, że jako dziecko obejrzałem film "Hair" Milosa Formana i wiedziałem, że nie będę nigdy nosił ani garnituru, ani aktówki. No, może tylko aktówki.

- Mykietyn ma pozycję porównywalną z tą, którą na przełomie lat 50. i 60. zdobyli Lutosławski, Penderecki czy Górecki - mówi Antoni Wit, dyrygent i dyrektor Filhar­monii Narodowej.

- "Pasja" Mykietyna była kilka lat temu takim głosem nowego pokolenia, jak na początku lat 60. "Pasja" Pendereckiego - dodaje Michał Merczyński z Narodowego Instytutu Audiowizualnego, który przyczynił się do wydania pierwszej antologii dzieł kompozytora.

(...) Jego życiorys różni się od większości aka­demików.

- W młodości chodziłem do liceum muzycznego, grałem na klarnecie koncerty Webera, potem szedłem grać na basie w ka­peli punkowej The Formacja - wspomina lata 80. Nosił glany i irokeza. Dwa razy był w Ja­rocinie. Czasy burzliwego okresu dorastania pamięta jeden z jego pierwszych nauczycieli Andrzej Kosendiak, dyrektor Filharmonii Wrocławskiej i Wratislavii Cantans: - Paweł miał wśród kolegów opinię prowokatora. Zapamiętałem go też jako młodego człowieka z nadmiarem pomysłów i silną potrzebą eks­presji. Męczyłem go kanonami, gatunkami i fugami, ale chyba dobrze się czuł, poznając klasyczne formy. Przynosił także własne trzyminutowe kompozycje, w których było pomysłów na co najmniej kilka utworów. W swojej pracy pedagogicznej nie spotkałem drugiej takiej osobowości.

Ta aktywność i wszechstronność pozostały mu do dziś. Zapytany o to, czyjego mistrzem wciąż jest Mozart, odpowiada, że teraz najważniejsi są dla niego artyści na literę B: Bach, Beethoven, Brahms, Berlioz, Britten i The Beatles. Nie uznaje też podziału na muzykę rockową, hiphopową, klasyczną czy poważną. W samochodzie najchętniej słucha Tricky`ego, Massive Attack i Radiohead.

(...) Ostatnio współpracował z nim Jerzy Skolimowski przy "Essential Killing": - Znałem jego muzykę jedynie z płyty, ale wydawał mi się najwłaściwszą osobą do tego obrazu. Nie chciałem żadnej orkiestry, skrzypiec i me­lodyjek, tylko dźwięki, które oddawałyby klimat filmu. Zadzwoniłem i zaprosiłem go do siebie. Przez trzy dni i trzy noce impro­wizował pod obraz, wyszło idealnie.

Czy po zamówieniu symfonii "Vivo XXX" przez Europejskie Centrum Solidarności, na 30. rocznicę powstania "Solidarności", nową dziedziną twórczości Mykietyna staną się utwory okolicznościowe?

- Niestety, to zazwyczaj najgorsze dzieła w dorobku kom­pozytorów. Ale ja, gdy dostaję zamówienie na utwór, to staram się po prostu napisać go jak najlepiej, nie zważając nawet na okoliczności czy ideologię - tłumaczy Mykietyn. - Nie podjąłbym się tylko napisania hymnu dla partii politycznej. Za żadne pieniądze.

W kraju Mykietyn osiągnął już chyba wszyst­ko, co mógł. Czy jest gotowy na podbój Euro­py?

- W zeszłym roku na prestiżowym Sounds New Festival w Canterbury widziałem, jakie owacje na stojąco zebrało wykonanie kompozycji "Epifora" przez Macieja Grzybowskiego. A przyjeżdża tam publiczność trudna i wymagająca - wspomina Paweł Potoroczyn, dyrektor Instytutu Adama Mickie­wicza. - Mykietyn buduje pozycję wśród tych odbiorców, którzy zamiast iść na wykonania sprawdzonych dzieł Pendereckiego, Luto­sławskiego czy Góreckiego, chcą usłyszeć coś świeżego. Jest jeszcze młodym człowiekiem, więc wszystko pozostaje kwestią czasu i inwestycji również z naszej strony.

W tym celu w styczniu ruszył program Polska Musie, który ma promować polską muzykę współczesną na świecie przez sys­tem grantów dla zespołów, dyrygentów, wytwórni i festiwali, zainteresowanych na­szymi kompozytorami. Na samym szczycie listy najważniejszych nazwisk jest Paweł Mykietyn. Również Michał Merczyński nie ukrywa, że od pewnego czasu prowadzone są rozmowy z prestiżową wytwórnią ECM, dla której nagrywa m.in. Tomasz Stańko. Jej założyciel Manfred Eicher jest wielbicielem polskiej muzyki i najbardziej interesuje się właśnie twórczością Mykietyna.

- W zeszłym roku zaaranżowałem spotkanie między nimi. Zobaczymy, co z tego wyniknie - opowiada. I dodaje: - Ale to nie są czasy wytwórni, Pa­weł czeka na swojego Simona Rattle`a. Ma wypracowany język, jest dojrzałym artystą i potrzebuje silnego promotora artystyczne­go. Dyrektora zespołu, dyrygenta z uznaną marką, który odkryje jego muzykę i będzie chciał ją wykonywać na świecie. Wierzę, że taka osoba na pewno gdzieś jest.

JACEK SKOLIMOWSKI, Machina

Fot. Wprost

Ocena 4.31/5 (86.15%) (13 głosów)

Komentarze


Informujemy, że komentarze są własnością ich twórców. Redakcja zastrzega sobie prawo do ingerowania lub całkowitego ich usuwania jeżeli nie będą zgodne z tematem artykułu, zasadami współżycia społecznego, a także wówczas, gdy będą naruszały normy prawne i obyczajowe.
  1. wa

    Wielkim wydarzeniem kulturalnym był koncert na zakończnie polskiej prezydencji w UE. Na uroczystym koncercie wykonano Pawła Mykietyna – III Symfonia na alt i orkiestrę. Partie altową śpiwala fenomenalna Jadwiga Rappe, Orkiestrą Kameralną Miasta Tychy dyrygował Marek Moś. Koncert był retransmitowany na tv Kultura. szkoda, że o tym wielkim wydarzeniu nikt nie napisał. Zainteresowanym polecam link:
    http://www.polskieradio.pl/8/688/Artykul/499353,Smsowa-Symfonia-Pawla-Mykietyna-na-zakonczenie-prezydencji-
    Dodam, że Warszawa wprost szalaje na punkcie Mykietyna. Koncerty z jego muzyką maja najwyższą rangę wydarzeń artystycznych.


  2. Karol

    A wydział promocji nie stara się o zaproszenie P.Mykietyna na dni Oławy?Lub choćby o wystawienie utworów znanego Oławianina dla Oławian?


  3. babciaa

    Zyczę sukcesów!


  4. madness

    bardzo dobry tekst o PM
    http://www.przekroj.pl/kultura_muzyka_artykul,7959.html?print=1


  5. Kaz

    Jest znany,ceniony na świecie jest młody jest jeszcze żywy i jest też mało znany w rodzinnym mieście!To takie małomiasteczkowe takie oczywiste dla tej całej szarej miernej masy urzędniczo-nauczycielsko-zaściankowej!Poczekają aż się gość pozegna z życiem i wtedy nagle Go odkryją i okrzykną Go Muzycznym Geniuszem z Oławy!


Dodaj komentarz:


* - pola obowiązkowe