Sport

2010-05-06 00:38:59

Miły prezent na finiszu rundy

Mocnym akcentem zakończyła Victoria Jelcz-Laskowice rundę jesienną. Rozgromiła przyjezdnych z Wrocławia, co było miłym prezentem dla jej kibiców
Miły prezent na finiszu rundy

Drużyna Victorii w pełnej krasie. Z mikrofonem w dłoni prezes Wincenty Marchewski, a obok niego od lewej stoją: Bogusław Szandała, Rafał Kownacki, Krzysztof Strzałkowski i Robert Derkowski

MLKS Victoria Jelcz-Laskowice - KU AZS UE II Wrocław 9:1

Najpierw zmierzyli się liderzy obu drużyn. Po ładnej grze Krzysztof Strzałkowski pokonał Piotra Matuszewskiego 3:0. Również Rafał Kownacki nie stracił seta z Kamilem Ratajczykiem. Jeszcze pewniej zagrała druga para Victorii. Bogusław Szandała nie dał szans Michałowi Kudle, a Robert Derkowski rozgromił Jakuba Kupsika. Oba pojedynki zakończyły się wynikiem 3:0. Było 4:0 dla gospodarzy. W grach deblowych Strzałkowski z Szandałą przegrali pierwszego seta z Matuszewskim i Kupsikiem, ale wygrali wyraźnie trzy następne, zaś Derkowski z Kownackim gładko ograli Kudłę z Ratajczykiem 3:0. Przy stanie 6:0 było wiadomo, że Victoria wygrała mecz. Drugą serię rozpoczął Strzałkowski, który nie namęczył się w pojedynku z Ratajczykiem, wygrywając 3:0. Trochę więcej wysiłku włożył Szandała, ale też pokonał Kupsika 3:0. Honorowy punkt oddał gościom Rafał Kownacki, ulegając Matuszewskiemu 0:3. Ostatni pojedynek rozegrał Derkowski, który nie dał szans Kudle. Mecz i całą rundę skomentował szef klubu Wincenty Marchewski: - Nie spodziewaliśmy się dziś tak gładkiego zwycięstwa, więc możemy się cieszyć. Wszyscy zawodnicy zagrali na wysokim poziomie. Co do całej rundy, to odczuwamy lekki niedosyt. Przed sezonem naszym celem było miejsce w czołowej czwórce. Nie osiągnęliśmy tego w pierwszej rundzie, ale druga przed nami. Kilka minimalnie przegranych spotkań pozwala się spodziewać, że jesteśmy w stanie dopiąć swego. Zapraszam kibiców na kolejne mecze Victorii - pod koniec stycznia przyszłego roku. Emocji na pewno nie zabraknie.

*

Można się zgodzić z prezesem Marchewskim. Szkoda kilku meczów, nieznacznie przegranych przez Victorię. Pierwsza czwórka - to brzmi ambitnie, ale w sporcie trzeba sobie stawiać wysokie cele. Na pochwałę zasłużyli zawodnicy, ale gorzej jest z kibicami. Jeśli w sali siedzi na meczu dziesięć osób - to nie nastraja optymistycznie. Miejmy nadzieję, że w następnej rundzie frekwencja wzrośnie - jelczańscy pingpongiści zasługują na mocniejszy doping.
 
Tekst i fot.:
Przemysław Grocholski
pg@gazeta.olawa.pl
 
 
 
  
 
Ocena 5/5 (100%) (2 głosów)
Reklama

Komentarze


Informujemy, że komentarze są własnością ich twórców. Redakcja zastrzega sobie prawo do ingerowania lub całkowitego ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem artykułu, zasadami współżycia społecznego, a także wówczas, gdy będą naruszały normy prawne i obyczajowe.
  1. Brak komentarzy.

Dodaj komentarz:


* - pola obowiązkowe